kulturalia

Filmowa biblioteczka
Perełki telewizyjne
W marcu na DVD trafią dwie pozycje z repertuaru telewizji, na które warto zwrócić uwagę. Zwłaszcza że dotąd nie było okazji obejrzenia ich w polskiej telewizji. Po pierwsze, 16 marca premiera legendarnego komediowego brytyjskiego serialu \"Biuro\" (\"The Office\"), obsypywanego - słusznie! - deszczem rozmaitych nagród. Na początek sześć odcinków, w planach wydanie całości. Na prawdziwą gwiazdę wyrósł dzięki temu serialowi znakomity odtwórca głównej roli, Ricky Gervais (ponadto współreżyser i współscenarzysta). Ale kilku innych aktorów polski widz już zna - Martina Freemana oglądaliśmy m.in. w \"Autostopem przez galaktykę (główna rola) i \"To właśnie miłość\", a Mackenzie Crook zagrał m.in. w \"Piratach z Karaibów\" (charakterystyczny pirat z drewnianym okiem). W tytułowym biurze roi się od ciekawych postaci, filmowanych w konwencji reality show. Ale pierwsze skrzypce gra szef, David Barent (Gervais), przekonany o swej wyjątkowości, geniuszu menedżerskim, a zwłaszcza fantastycznym dowcipie. W rzeczywistości zaś jest dla pracowników tylko powodem zażenowania, seksistą, wazeliniarzem, zadufanym w sobie, bezmyślnie obrażającym innych facetem.
Punkt drugi na liście to \"Empire Falls\" w reżyserii Freda Schepisiego, jeden z najczęściej ostatnio nagradzanych filmów telewizyjnych (premiera 23 marca). To ekranizacja nagrodzonej Pulitzerem powieści Richarda Russo \"Koniec Empire Falls\". W obsadzie m.in. Ed Harris, Paul Newman, Joanne Woodward, Philip Seymour Hoffman. A bohaterem jest 40-letni Miles Roby (Harris), który od 20 lat w małej miejscowości Empire prowadzi popularną jadłodajnię \"Empire Grill\". Nie narzeka przy tym na brak zajęć w życiu, jako że opiekuje się ojcem (Newman) i kłopotliwym młodszym bratem, a do tego na głowie ma nastoletnią córkę i rozwód. W dodatkach na DVD: komentarze twórców i dokument z planu.
Katarzyna Długosz


Między okładkami
Aleksandra Marinina
Złowroga pętla
przeł. Elżbieta Rawska
W.A.B., Warszawa 2006
Major milicji Anastazja Kamieńska, lat 35, powraca. Wady: słabość do papierosów i kawy, brak umiejętności kulinarnych i niezdecydowanie w kwestiach uczuciowych (choć czytelnicy poprzedniej książki, \"Śmierć i trochę miłości\", wiedzą, że Nastia wyszła za mąż - ale to już są uroki planu wydawniczego). Zalety - cała reszta: ma intuicję i analityczny umysł, zna pięć języków, jest bystra, inteligentna i błyskawicznie kojarzy fakty. Ma zatem wszystko, czego potrzebuje skuteczny detektyw, nic więc dziwnego, że to jej trafiają się najtrudniejsze sprawy. Tym razem Kamieńska ma do czynienia z szantażowanym małżeństwem, które kiedyś adoptowało dziecko. Jednocześnie odkrywa, że na komputerowym planie Moskwy miejsca o największej i najmniejszej przestępczości układają się w pętle, na przecięciu których stoi pewien instytut. Te sprawy łączą się ze sobą, a śledztwo zaprowadzi panią major do ministerialnych gabinetów.
Przestępstwo jak zwykle u Marininy jest intrygujące, wypadki się spiętrzają, złoczyńcy mnożą, i choć znając już trochę jej pisarstwo, można stosunkowo szybko przewidzieć, \"kto zabił\", nie odbiera to wcale przyjemności czytania. Wielkim atutem są tu realia Moskwy lat 90., układy, korupcja, plotki, no i wyraziści bohaterowie z krwi i kości. Znowu padną zarzuty, że to literatura kuchenna, ale to raczej porządne czytadło kryminalne. Może nie każda gospodyni domowa powie: \"Kamieńska to ja!\", jednak taką bohaterkę to ja kupuję jako antidotum na zupełnie nieżyciowe figle Jamesa Bonda.
Agata Gogołkiewicz

Miranda Glover
Arcydzieło
Wydawnictwo Rebis, Poznań 2006
Esther Glass, skandalizująca artystka-performerka, cierpi na niemoc twórczą. Wtedy właśnie jej spokój burzy telefon od znajomego z przeszłości. Nie tylko zmusza on ją do ponownego przemyślenia dotychczasowego życia, lecz także daje jej potężny zastrzyk twórczej energii. Aby chronić swoją prywatność, Esther postanawia stworzyć kontrowersyjny spektakl - wystawić siebie samą na międzynarodowej aukcji sztuki, wcielając się kolejno w siedem kobiet z portretów wybitnych malarzy. Być może pragnie w ten sposób poznać własną wartość jako artystki, a może chce zgłębić swoją tożsamość i tajemnicę uczuć, ukrywanych przez lata nawet przed sobą.
Ostatnio modne jest, aby sztuka nie tylko stanowiła tło fabuły, ale i odgrywała w niej istotną rolę. Tak istotną, że z tła staje się nie tylko równoprawną częścią akcji, lecz niejako bohaterem książki. Tak jest i w przypadku \"Arcydzieła\". Jednak autorce udało się coś więcej. Połączyła bowiem gatunki tak odmienne jak powieść akcji i analiza psychologiczna. To także romans, pasjonująca historia sztuki i złośliwy portret środowiska artystycznego. Warto przeczytać.
Karolina Monkiewicz-Święcicka

Płytoteka
Jesse McCartney
Beautiful Soul
Debiutancki album amerykańskiego nastolatka nagrany został głównie z myślą o dorastających dziewczynkach. To właśnie one wzdychają bowiem do ślicznego blondyna, który wyśpiewuje popowe kawałki. \"Beautiful Soul\" jest mieszanką popu, r\'n\'b, muzyki tanecznej, a nawet rocka. Jesse miał szczęście pozyskać do współpracy cenionych producentów i kompozytorów. Wyszła z tego w miarę interesująca i przyjemna płyta (jak na debiut). Ciekawe tylko, jak długo młody wokalista utrzyma się na fali. Niejednokrotnie przecież na rynku nagle pojawiała się gwiazdka, która przez chwilę gościła na listach przebojów, po czym szybko odchodziła w niebyt. Wszystko zależy od tego, jak McCartney poprowadzi swoją karierę i jakimi otoczy się ludźmi. Oby mu się udało.
Paulina Dybicz

Teatr Rozrywki w Chorzowie
Dyzma
Musical \"Dyzma\" oparty na sławnej powieści Tadeusza Dołęgi-Mostowicza na deskach chorzowskiego Teatru Rozrywki odniósł wielki sukces. Krytycy nie szczędzili pozytywnych ocen - mówiło się o rehabilitacji musicalu jako gatunku, podkreślając współczesny charakter tego przedstawienia. Kto jednak przedstawienia nie widział, ma szansę go posłuchać. Na wydanej właśnie przez chorzowski teatr płycie znajduje się 30 musicalowych piosenek autorstwa Wojciecha Młynarskiego z muzyką Włodzimierza Korcza. Świetne aranżacje, aktorskie interpretacje i oprawa muzyczna oddają klimat przedstawienia, wzmagając jego słodko-gorzką wymowę, a znakomite jak zwykle teksty Wojciecha Młynarskiego są wystarczającą rekomendacją dla tego wydawnictwa.
Przemysław Szubartowicz


Na ekranach
Wyznania gejszy
reż. Rob Marshall
w kinach od 10 marca
Tytuł sugeruje uchylenie rąbka tajemnicy świata fascynujących kobiet, stawianych na równi z dziełami sztuki. Nazwisko reżysera (\"Chicago\") sugeruje wibrujący muzyką i kolorami obraz. A widz dostaje mdłe, senne dwie godziny, ze wszystkimi koniecznymi elementami rodem z orientu (taniec gejszy, walki sumo) i gwiazdami kina azjatyckiego, które bardzo sztucznie mówią po angielsku. Trudno nawet zaangażować się emocjonalnie po stronie głównej bohaterki, bo z góry wiadomo, że będzie happy end (wie to także widz, który nie czytał książkowego oryginału Arthura Goldena). W końcu to klasyczny Kopciuszek, tyle że w orientalnych dekoracjach. Jest więc biedna sierotka - dziewczyna sprzedana w dzieciństwie do domu gejszy (Ziyi Zhang), jest zła macocha, jest bardzo wredna \"siostra\", czyli starsza wiekiem i stażem gejsza (Gong Li), która rywalizuje z młodą adeptką, i jest wróżka chrzestna (Michelle Yeoh), która pomoże spełnić marzenia. I oczywiście książę z bajki - tutaj prezes wielkiego przedsiębiorstwa.
Instytucja gejszy może być dla zachodniego widza zagadką, podobnie jak jej status w społeczeństwie. Ale w czym tkwi jej wyjątkowość i złożoność jej świata, tego z kolorowej bajki Marshalla się nie dowie. Na przykład jak na gejsze reagują żony mężczyzn, którzy je wynajmują? (tu mamy tylko szczątki informacji o aranżowanych małżeństwach - ergo nieszczęśliwych). Oglądamy jedynie słynne azjatyckie aktorki w amerykańskim wyciskaczu łez, ubrane w japońskie stereotypy. Mało.
Katarzyna Długosz



Piekło
reż. Danis Tanović
w kinach od 10 marca
Złośliwie można by powiedzieć, że ten film to kolejny przejaw kinowego syndromu \"3 Bit\" - nie dość że stanowi drugą część tryptyku (\"Niebo-Piekło-Czyściec\", według pomysłu Kieślowskiego i Piesiewicza), bardzo modnej ostatnimi czasy formy, to na dodatek bohaterkami są trzy siostry, które nie radzą sobie w dorosłym życiu. Do ich pogmatwanego życia pasują tyleż sztampowe, ile prawdziwe stwierdzenia, że piekło jest w nas, piekło to inni albo że sami urządzamy sobie piekło na ziemi. Sophie (Emmanuelle Beart) odkrywa zdradę męża, studentka Anne (Marie Gillian) jest w ciąży ze swoim żonatym profesorem od literatury, który ją zostawia, a samotniczka Celine (Karin Viard) wycofuje się z życia, odnajdując sens jedynie w opiece nad sparaliżowaną matką (efektownie postarzona Carole Bouquet). Wszystkie trzy są zranione i ranią innych. Powodem ich powikłanych losów i wzajemnej obcości jest dramat z dzieciństwa, który wyjaśnia się na końcu. Zatem i nieszczęścia chodzą tu trójkami...
O ile łatwo się przyczepić do meandrów scenariusza, braku realizmu i pewnej powierzchowności problemów zdrady, porzucenia i samotności, to na korzyść filmu przemawiają świetne kreacje kobiece - zwłaszcza pełnej emocji Beart, ale również Viard - piękne zdjęcia, muzyka, oddające klimat \"Trzech kolorów\". Tanović (\"Ziemia niczyja\") postarał się o liczne nawiązania do Kieślowskiego, może nawet zbyt oczywiste, chociażby w motywach pszczoły próbującej się wydobyć ze szklanki wody czy staruszki wrzucającej butelkę do śmietnika. Ale to spodoba się rozczarowanym \"Niebem\".
Agata Gogołkiewicz
Prenumerata na prezent