W bieżącym numerze:
20/2012
Choć według oficjalnych danych w wyborach prezydenckich 4 marca na Władimira Putina głosowało niemal dwie trzecie wyborców, władze przestraszyły się reakcji obywateli w czasie przejazdu przywódcy na ceremonię zaprzysiężenia na Kremlu. Centrum Moskwy zablokowały ściągnięte do miasta oddziały wojska i policji. Zamknięto kilkanaście stacji metra, wstrzymano ruch samochodowy i pieszy. Jeśli prezydent nie zdecyduje się na zmiany, będzie zmuszony wydawać coraz więcej pieniędzy na policję i areszty. – W Rosji dojrzewa sytuacja, gdy góra już nie może rządzić po staremu, a doły nie chcą żyć po staremu. Do niedawna wiązano z władzą nadzieje na lepsze życie. Przed wyborami prezydenckimi nie roztaczano już żadnych optymistycznych wizji – zauważa Ilja Ponomariow, deputowany do Dumy, członek Rady Centralnej Sprawiedliwej Rosji. Początek trzeciej kadencji Putina obnażył archaiczność rosyjskiego modelu politycznego. W pierwszych dniach trzeciej kadencji prezydent sprawiał wrażenie przywódcy z głębokiej przeszłości.
Ostatnie komentarze